Obudziłam się przed siódmą, obok mnie leżała moja przyjaciółka. Na początku ogarnęło mnie zdziwienie , ale gdy zaczęłam przypominać sobie wczorajszą sytuację, to zrozumiałam że El była przy mnie od tego feralnego popołudnia . Bardzo wiele jej zawdzięczałam, kiedy "zerwał" ze mną Eric, przesiedziała u mnie ponad dwa tygodnie i postawiła mnie na nogi, chociaż to do łatwej czynności nie należało.
Spoglądając na słodko śpiącą bff postanowiłam, że jej nie będę budzić. I chociaż cholernie nie chciało mi się wstać , to chciałam pokazać Ell, że próbuję dojść do siebie . Poszłam do łazienki , załatwiłam codzienne czynności i przejrzałam się w lustrze. Widok był upiorny. Nie zazdrościłabym nikomu , gdyby zobaczył mnie w tym stanie . Ogarnęłam więc szybko moją twarz , a następnie włosy które jak zwykle lekko wyprostowałam i spięłam w wysokiego koka. Następnie udałam się na palcach spowrotem do mojego pokoju i otworzyłam szafę z ubraniami . Dzisiaj nie miałam ochoty się jakoś pindrzyć , więc postawiłam na taki zwykły zestaw.
Teraz nadszedł czas na przygotowanie jakiegoś sniadania , bo znając zdolności paranormalne mojej kumpeli , to zaraz się obudzi. Zajrzałam więc do lodówki, a tam.. zupełna pustka! No tak , zapomniałam że przecież od kilku dni nieustannie przesiadywałam u moich przyjaciół , bądź u Elie. Wzięłam więc kawałek kartki i napisałam list , wrazie gdyby moja przyjaciółka obudziła się zanim wróce z zakupów. Treść brzmiała tak: "El, lodówka jest pusta więc postanowiłam udać się na jakieś zakupy, żeby ją zapełnić. Za jakiś czas powinnam wrócić, a gdybyś była mocno głodna to zjedz jabłko, wiesz gdzie je trzymam. Kocham Cię, Amy." Odłożyłam papier gdzieś w bardzo widocznym miejscu , wzięłam telefon i portfel który włożyłam potem do torebki i wyszłam z domu .
Idąc ulicami Londynu mijałam wiele zakochanych par. Tak bardzo brakowało mi mojego Hazzusia , jego ciepłoty ciała.. Niestety , było-minęło. Wątpię żeby chciał i mógł wybaczyć mi to co zaszło wczoraj.
Kiedy doszłam do najbliższego w okolicy supermarketu , zauważyłam samochód który z całą pewnością należał do Zayna. Pewnie także przyjechał uzupełnic zapasy z domowego spichlerza. Modliłam sie o to, żeby go nie spotkać. Wypytał by mnie wtedy o wszystko, co zaszło i znowu by mi się przypomniał ten okropny widok smutnego i jednocześnie załamanego Stylesa..
Odetchnęłam i weszłam do sklepu . Wybrałam najpotrzebniejsze produkty do koszyka i udałam się do kasy przy której stał.. Zayn! Oczywiście moje niezawodne szczęście zawiodło mnie po raz kolejny. Na dodatek mulat odwrócił się i o mało co na mój widok nie wypuścił koszyka ze swoimi sprawunkami .
- Amy! - uśmiechnął się , chociaż nie nazwałabym tego uśmiechem , pewnie Harry już im powiedział
- Cześć, Zayn. - nie odwzajemniłam uśmiechu, ale spojrzałam głęboko w jego tęczówki
- Słuchaj, mogłabyś wpaść do nas popołudniu ? Harrego nie będzie. - powiedział pakując żywność w torbę.
- To ty mnie posłuchaj. Nie chcę i nie będę unikać mojego chłopaka, Zayn! I tak, mogę.. Ale tylko z Elie. - praktycznie wykrzyczałam pierwszą część zdania ,a on tylko pokręcił głową
- Nie, Amy. Harry nie jest już TWÓJ. I okey, bądźcie o 15. - odparł i zabierając swoje torby wyszedł ze sklepu
Stałam i wgapiałam się w jego odjeżdżający samochód jakieś dwie , trzy minuty . Robiłabym to dłużej , ale kasjerka ponagliła mnie tekstem , że inni klienci też chca coś zakupić. Zapłaciłam za produkty i udałam się w drogę powrotną . Torby były strasznie ciężkie , pożałowałam że nie pojechałam samochodem. Co chwilę przystawałam , by moje dłonie mogły odsapnąć . Po jakichś dwudziestu pięciu minutach drogi powrotnej znalazłam się u progu mojego domu . Normalnie ta trasa zajmuje mi dziesięc minut, ale tym razem miałam cięższe zakupy.
Zaraz w wejściu przywitała mnie moja przyjaciółka. Była ubrana w to.
- Hej, mała. - przytuliła mnie na powitanie
- Siema, siema. - pierwszy raz w ten dzień się uśmiechnęłam
- Ej , gdybym wiedziała że tyle tego będzie obudziłabym się telepatycznie i poszła z tobą. - westchnęła podnosząc jedną z toreb
- Bez przesady, dałam radę. - odparłam wzruszywszy ramionami
- No ,to co na śniadanie, kuchareczko ty moja ? - El wyłoniła rząd lśniących kiełków
- Oj nie, nie, nie! Moja pasja, to taniec złotko. Ty tutaj jesteś od gastronomii. - wytknęłam język
El tylko westchnęła i po wybraniu odpowiednich produktów ugotowała przepyszne naleśniki z czekoladą i musem truskawkowym, a do tego woda mineralna. No tak , nie kupiłam ani kawy , ani herbaty. Zaśmiałam się pukając się w czoło. Moja przyjaciółka przyjrzała mi się badawczo, ale po chwili także parsknęła śmiechem .
Po zjedzonym posiłku ogarnęłyśmy w kuchni i najedzone zasiadłyśmy przed telewizorem .
- Wiesz kogo widziałam w sklepie ? - spytałam spoglądając w jej stronę
- Nie, dawaj. - oparła swoją głowę o moje ramię wgapiając się w tv
- Zayna. - odpowiedziałam , a ona odskoczyła jak oparzona
- Tego Zayna ?! - spytała , no tak - zapomniałam że moja przyszywana siostrzyczka się buja w Maliku
- Yes, of course. - popisałam się swoim angielskim , a ona mnie zmierzyła i potem zaśmiała sie
Reszta przed południa mineła nam na oglądaniu badziewnych telenowel brazylijskich. Kiedy wybiła godzina 14.07 poczułam intensywne wibracje w kieszeni spodni . Wyjełam telefon , na ekranie widniało zdjęcie i napis "Mój misio <3". Przełknęłam głośno , El zrozumiała o co chodzi i wzięła ode mnie telefon , odebrała.
Z PERSPEKTYWY EL, ROZMOWA TELEFONICZNA
- Tak, słucham - odebrałam
- Amy ? - odezwał się znajomy głos loczka
- Nie, z tej strony Elie. - odpowiedziałam
- Aha. Jest gdzieś w pobliżu Amy ? - spytał
- Nie. Coś jej przekazać ? - odpowiedziałam pytając
- Yhm.. w sumie to.. Powiedz jej, że chce się z nią koniecznie spotkać. - jego głos był bardzo zachrypiały
- Okey, to narazie. - rozłączyłam się
PERSPEKTYWA AMY
- Co chciał ? - spytałam od razu , gdy El odłożyła telefon .
- Pytał czy jesteś gdzieś w pobliżu , na co odpowiedziałam że nie , a potem jeszcze powiedział że chce się z Tobą koniecznie spotkać . - wydukałam
- Że co?! Kiedy ?! - wykrzyczałam
- Am , spokojnie. Nie wiem kiedy , nic mi więcej nie powiedział. A teraz choć , szykujemy się do chłopaków bo dobija 14.27 a my jeszcze nie jesteśmy gotowe . - zarządziła El
- Tak jest, panie kapitanie. - zaśmiałam się i poszłam do łazienki pomalować się
Przeglądając się w lustrze postanowiłam zmienić swoje odzienie , na coś bardziej odpowiedniego. Po dziesięciu minutach przeglądania swoich ubrań , wybrałam taki komplet. Zeszłam gotowa do salonu , gdzie czekała już za mną Elie która akże się przebrała i postawiła na ten zestaw. Uznałyśmy , że wyglądamy przecudnie i wyszłyśmy z domu w kierunku domu "łan dajrekszon".
PERSPEKTYWA HARREGO STYLESA
Zadzwoniłem do niej , bo Eric spotkał się ze mną i potwierdził wersję Amy. Było mi strasznie głupio , że jej nie uwierzyłem. Miałem nadzieję że mi wybaczy , ale gdy to Elie odebrała , wiedziałem że po prostu moja tymczasowo była dziewczyna ma mnie gdzieś. Na dodatek nagadałem na nią moim przyjaciołom tyle obelg , że głowa mała.. Zayn najbardziej się przejął , wsparł mnie. Gdy powiedział że ją spotkał w supermarkecie i powiedział jej to i owo na 'nasz' temat , wkurzyłem się. Jak on śmiał mówić jej ze nie jestem już jej?! Ale trudno , widocznie przyjęła to do wiadomości i cieszy się życiem , wolnym życiem.
***
Jest i trójeczka . : )
Jak widzicie los Hazzy i Amy nie jest przesądzony .
Może jeszcze coś z ich związku da się odratować..
- Jak narazie : KOMENTUJCIE PYSZCZKI ! : *
Poproszę kolejny, jestem bardzo ciekawa co dalej : ))
OdpowiedzUsuńi zapraszam do mnie :>