czwartek, 19 kwietnia 2012

Rozdział trzeci

Obudziłam się przed siódmą, obok mnie leżała moja przyjaciółka. Na początku ogarnęło mnie zdziwienie , ale gdy zaczęłam przypominać sobie wczorajszą sytuację, to zrozumiałam że El była przy mnie od tego feralnego popołudnia . Bardzo wiele jej zawdzięczałam, kiedy "zerwał" ze mną Eric, przesiedziała u mnie ponad dwa tygodnie i postawiła mnie na nogi, chociaż to do łatwej czynności nie należało.
Spoglądając na słodko śpiącą bff postanowiłam, że jej nie będę budzić. I chociaż cholernie nie chciało mi się wstać , to chciałam pokazać Ell, że próbuję dojść do siebie . Poszłam do łazienki , załatwiłam codzienne czynności i przejrzałam się w lustrze. Widok był upiorny. Nie zazdrościłabym nikomu , gdyby zobaczył mnie w tym stanie . Ogarnęłam więc szybko moją twarz , a następnie włosy które jak zwykle lekko wyprostowałam i spięłam w wysokiego koka. Następnie udałam się na palcach spowrotem do mojego pokoju i otworzyłam szafę z ubraniami . Dzisiaj nie miałam ochoty się jakoś pindrzyć , więc postawiłam na taki zwykły zestaw.

Teraz nadszedł czas na przygotowanie jakiegoś sniadania , bo znając zdolności paranormalne mojej kumpeli , to zaraz się obudzi. Zajrzałam więc do lodówki, a tam.. zupełna pustka! No tak , zapomniałam że przecież od kilku dni nieustannie przesiadywałam u moich przyjaciół , bądź u Elie. Wzięłam więc kawałek kartki i napisałam list , wrazie gdyby moja przyjaciółka obudziła się zanim wróce z zakupów. Treść brzmiała tak: "El, lodówka jest pusta więc postanowiłam udać się na jakieś zakupy, żeby ją zapełnić. Za jakiś czas powinnam wrócić, a gdybyś była mocno głodna to zjedz jabłko, wiesz gdzie je trzymam. Kocham Cię, Amy." Odłożyłam papier gdzieś w bardzo widocznym miejscu , wzięłam telefon i portfel który włożyłam potem do torebki i wyszłam z domu .
Idąc ulicami Londynu mijałam wiele zakochanych par. Tak bardzo brakowało mi mojego Hazzusia , jego ciepłoty ciała.. Niestety , było-minęło. Wątpię żeby chciał i mógł wybaczyć mi to co zaszło wczoraj.
Kiedy doszłam do najbliższego w okolicy supermarketu , zauważyłam samochód który z całą pewnością należał do Zayna. Pewnie także przyjechał uzupełnic zapasy z domowego spichlerza. Modliłam sie o to, żeby go nie spotkać. Wypytał by mnie wtedy o wszystko, co zaszło i znowu by mi się przypomniał ten okropny widok smutnego i jednocześnie załamanego Stylesa..
Odetchnęłam i weszłam do sklepu . Wybrałam najpotrzebniejsze produkty do koszyka i udałam się do kasy przy której stał.. Zayn! Oczywiście moje niezawodne szczęście zawiodło mnie po raz kolejny. Na dodatek mulat odwrócił się i o mało co na mój widok nie wypuścił koszyka ze swoimi sprawunkami .
- Amy! - uśmiechnął się , chociaż nie nazwałabym tego uśmiechem , pewnie Harry już im powiedział
- Cześć, Zayn. - nie odwzajemniłam uśmiechu, ale spojrzałam głęboko w jego tęczówki
- Słuchaj, mogłabyś wpaść do nas popołudniu ? Harrego nie będzie. - powiedział pakując żywność w torbę.
- To ty mnie posłuchaj. Nie chcę i nie będę unikać mojego chłopaka, Zayn! I tak, mogę.. Ale tylko z Elie. - praktycznie wykrzyczałam pierwszą część zdania ,a on tylko pokręcił głową
- Nie, Amy. Harry nie jest już TWÓJ. I okey, bądźcie o 15. - odparł i zabierając swoje torby wyszedł ze sklepu
Stałam i wgapiałam się w jego odjeżdżający samochód jakieś dwie , trzy minuty . Robiłabym to dłużej , ale kasjerka ponagliła mnie tekstem , że inni klienci też chca coś zakupić. Zapłaciłam za produkty i udałam się w drogę powrotną . Torby były strasznie ciężkie , pożałowałam że nie pojechałam samochodem. Co chwilę przystawałam , by moje dłonie mogły odsapnąć . Po jakichś dwudziestu pięciu minutach drogi powrotnej znalazłam się u progu mojego domu . Normalnie ta trasa zajmuje mi dziesięc minut, ale tym razem miałam cięższe zakupy.
Zaraz w wejściu przywitała mnie moja przyjaciółka. Była ubrana w to.
- Hej, mała. - przytuliła mnie na powitanie
- Siema, siema. - pierwszy raz w ten dzień się uśmiechnęłam
- Ej , gdybym wiedziała że tyle tego będzie obudziłabym się telepatycznie i poszła z tobą. - westchnęła podnosząc jedną z toreb
- Bez przesady, dałam radę. - odparłam wzruszywszy ramionami
- No ,to co na śniadanie, kuchareczko ty moja ? - El wyłoniła rząd lśniących kiełków
- Oj nie, nie, nie! Moja pasja, to taniec złotko. Ty tutaj jesteś od gastronomii. - wytknęłam język
El tylko westchnęła i po wybraniu odpowiednich produktów ugotowała przepyszne naleśniki z czekoladą i musem truskawkowym, a do tego woda mineralna. No tak , nie kupiłam ani kawy , ani herbaty. Zaśmiałam się pukając się w czoło. Moja przyjaciółka przyjrzała mi się badawczo, ale po chwili także parsknęła śmiechem .
Po zjedzonym posiłku ogarnęłyśmy w kuchni i najedzone zasiadłyśmy przed telewizorem .
- Wiesz kogo widziałam w sklepie ? - spytałam spoglądając w jej stronę
- Nie, dawaj. - oparła swoją głowę o moje ramię wgapiając się w tv
- Zayna. - odpowiedziałam , a ona odskoczyła jak oparzona
- Tego Zayna ?! - spytała , no tak - zapomniałam że moja przyszywana siostrzyczka się buja w Maliku
- Yes, of course. - popisałam się swoim angielskim  , a ona mnie zmierzyła i potem zaśmiała sie

Reszta przed południa mineła nam na oglądaniu badziewnych telenowel brazylijskich. Kiedy wybiła godzina 14.07 poczułam intensywne wibracje w kieszeni spodni . Wyjełam telefon , na ekranie widniało zdjęcie i napis "Mój misio <3". Przełknęłam głośno , El zrozumiała o co chodzi i wzięła ode mnie telefon , odebrała.

Z PERSPEKTYWY EL, ROZMOWA TELEFONICZNA
- Tak, słucham - odebrałam
- Amy ? - odezwał się znajomy głos loczka
- Nie, z tej strony Elie. - odpowiedziałam
- Aha. Jest gdzieś w pobliżu Amy ? - spytał
- Nie. Coś jej przekazać ? - odpowiedziałam pytając
- Yhm.. w sumie to.. Powiedz jej, że chce się z nią koniecznie spotkać. - jego głos był bardzo zachrypiały
- Okey, to narazie. - rozłączyłam się

PERSPEKTYWA AMY
- Co chciał ? - spytałam od razu , gdy El odłożyła telefon .
- Pytał czy jesteś gdzieś w pobliżu , na co odpowiedziałam że nie , a potem jeszcze powiedział że chce się z Tobą koniecznie spotkać . - wydukałam
- Że co?! Kiedy ?! - wykrzyczałam
- Am , spokojnie. Nie wiem kiedy , nic mi więcej nie powiedział. A teraz choć , szykujemy się do chłopaków bo dobija 14.27 a my jeszcze nie jesteśmy gotowe . - zarządziła El
- Tak jest, panie kapitanie. - zaśmiałam się i poszłam do łazienki pomalować się
Przeglądając się w lustrze postanowiłam zmienić swoje odzienie , na coś bardziej odpowiedniego. Po dziesięciu minutach przeglądania swoich ubrań , wybrałam taki komplet. Zeszłam gotowa do salonu , gdzie czekała już za mną Elie która akże się przebrała i postawiła na ten zestaw. Uznałyśmy , że wyglądamy przecudnie i wyszłyśmy z domu w kierunku domu "łan dajrekszon".

PERSPEKTYWA HARREGO STYLESA
Zadzwoniłem do niej , bo Eric spotkał się ze mną i potwierdził wersję Amy. Było mi strasznie głupio , że jej nie uwierzyłem. Miałem nadzieję że mi wybaczy , ale gdy to Elie odebrała , wiedziałem że po prostu moja tymczasowo była dziewczyna ma mnie gdzieś. Na dodatek nagadałem na nią moim przyjaciołom tyle obelg , że głowa mała.. Zayn najbardziej się przejął , wsparł mnie. Gdy powiedział że ją spotkał w supermarkecie i powiedział jej to i owo na 'nasz' temat , wkurzyłem się. Jak on śmiał mówić jej ze nie jestem już jej?! Ale trudno , widocznie przyjęła to do wiadomości i cieszy się życiem , wolnym życiem.

***
Jest i trójeczka . : )
Jak widzicie los Hazzy i Amy nie jest przesądzony .
Może jeszcze coś z ich związku da się odratować..
- Jak narazie : KOMENTUJCIE PYSZCZKI ! : *

wtorek, 17 kwietnia 2012

Rozdział drugi

(...) W drzwiach stał Eric, mój były. Nie spodziewałam się go tutaj, przecież jeszcze rok temu rzucił mnie dla jakiejś dziwki, a teraz stoi z bukietem kwiatów i tym swoim zniewalającym uśmieszkiem w progu mojego domu.
- Amy.. Kochanie.. - zaczął się jąkać
- Po pierwsze, to od roku nie jesteśmy na Kochanie, Eric. A po drugie, czego chcesz? - wysyczałam przez zaciśnięte ze złości zęby
- Chcę z Tobą pogadać, wyjaśnić tą sprawę z przed roku.. - spuścił wzrok, chciałam dowiedzieć się wersji wydarzeń z jego strony, więc pozwoliłam mu się wytłumaczyć
Usiadł na sofie, a ja na przeciwko niego. Westchnął i odłożył bukiet, który przed sekundą miał w dłoniach. Odchrząknął i zaczął mówić.
- Wiem, że Cie cholernie zraniłem.. Tym bardziej, że to stało się dwa dni po twoich urodzinach, Am. Ale to nie było wcale tak, jak ta szmata napisała w moim imieniu list do Ciebie.. zresztą, wiesz dobrze o czym mówię. - przytaknęłam - No i tak samo nie prawdą jest to, że się z nią przespałem. Tak naprawdę nie znałem jej, ani trochę! Później, kiedy do mnie zadzwoniłaś z płaczem, dlaczego z tobą zrywam przez durnowate listy, ona przyszła do mnie, a właściwie to wtargnęła do mojego domu i krzyknęła "Hej, kotku". - westchnął, ale mówił dalej - No i.. Amy, cholera no.. Przepraszam Cię za tą sytuację, wiem , że nie masz już do mnie zaufania ale.. Chce tylko, żebyś mi wybaczyła to, co sie wtedy stało.. - wyszeptał i spojrzał na mnie smutnym wzrokiem

Nie wiedziałam, co powiedzieć. Łzy same spływały po moich policzkach, to co powiedział, może nie do końca było prawdą, ale wierzyłam mu. Chociaż bałam się to okazać. Nie wiedząc co robię podeszłam do niego i ciągle płacząc przytuliłam go i wyszeptałam - wybaczam, Eric.
W tym momencie do mojego domu wszedł Harry. Kiedy zobaczył mnie w objęciach Erica zatrzymał się i posłał mu groźne spojrzenie. Obrucił się na pięcie i wyszedł, tak po prostu. Bez słowa.. Chciałam go zatrzymać, ale Eric pociągnął mnie za rękę i pocałował. Teraz dopiero zauważyłam jego podły plan, co za kretynka ze mnie! Mój eks zaplanował z dokładnością do sekundy ten cały teatrzyk ,a ja jak głupia mu uwierzyłam.
- Ty sukinsynie! - wykrzyczałam przez łzy i walnęłam go z całej siły w polik

Wybiegłam przed dom, mając nadzieję że spotkam tam jeszcze Hazzę. Nie myliłam się, siedział na chodniku przed samochodem odrywając płatki z jakiegoś krzaka. Podeszłam do niego po cichu i usiadłam obok. Chciałam się przytulić, ale odtrącił mnie.
- Hazz, misiu. - wyszeptałam ,a do moich oczu napłynęła kolejna porcja łez
- Wydało się, co? - powiedział wpatrując się w koło jego samochodu
- Nic się nie wydało, Styles! Wiem, jak to mogło wyglądać, ale to nie tak jak myślisz! - krzyknęłam próbując zatamować łzy
- Yhm, jasne. Wiesz co, Amy? Nie spodziewałem się tego po tobie. - wyszeptał. Zobaczyłam że w jego oczach też pojawiły się łzy. "Amy, idiotko. Co ty najlepszego zrobiłaś?" - pomyślałam
- Udowodnić Ci ?! Posłuchaj mnie.. Eric, ten szmaciarz pojawił się tu nagle, jakieś pięć minut przed tobą! Zaczął mi wyjaśniać tą sytuacje z jego lafiryndą, mówił bardzo wiarygodnie i.. -zacięłam sie , nie mogłam wydusić z siebie tego cholernego słowa
- I przytuliłaś go. Happy end, nieprawdaż? - uśmiechnął się sztucznie i wsiadł do swojego samochodu

Tak, teraz mogłam sobie pomarzyć o wspólnej przyszłości z Harrym Stylesem, moje sny i marzenia poszły się dusić w piekle. Ale cóż, zasłużyłam sobie na to, trzeba było się nie przytulać do tego gnoja. W sumie.. Po co ja to mówię? Zachowuję się jak idiotka! Mój nawet nie wiem czy nadal chłopak odjechał, a mój eks stoi w drzwiach i cieszy się ze swojego planu. Nic dodać, nic ująć.. Po prostu poplątane i wieczne chore życie Amy, psychopatycznej łamaczki serc.

***
Jest drugi ;*
Achh wiem że niektórym może sie nie podobac, że Amy i Hazza to koniec, ale spoko, ich drogi się jeszcze nie rozejdą ;D
Tymczasem : KOMENTUJCIE ! <3

niedziela, 15 kwietnia 2012

Rozdział pierwszy

To był chyba jedyny piątek, w który chciało mi się wstać o siódmej rano. Jeszcze do mnie nie dotarło, że od dzisiaj zaczynamy wakacje, ale w ciągu kilku najbliższych dni ta sytuacja się unormuje. Na dzisiaj miałyśmy zaplanowane z El wielkie zakupy, a potem myśle że pójdziemy do naszych wariatów, kochamy ich!
Wygrzebałam się z łóżka, o dziwo nie zajęło mi to dość dużo czasu jak zazwyczaj. Była godzina 7:12. Poczochrałam swoje długie, brązowe włosy i podeszłam do gigantycznej szafy z ciuchami, w której zaczęłam szukac stosownego zestawu na dzisiaj. Wybrałam w końcu taki zestaw.
Gdy byłam już ubrana, umalowana i ogólnie ogarnięta co nastąpiło o godzinie 7:56, zeszłam na dół do kuchni, by upichcić sobie śniadanie. Poczułam wibracje w mojej kieszeni, więc wyjęłam telefon i odczytałam sms'a, był od Harrego "Dzień dobry kotku! xx". Moje usta same prosiły się o uśmiech, więc on zagościł na mej bladej nieco twarzy. Odpisałam mu "Hej, misiu! xxx" i zabrałam się za śniadanie. Postawiłam na zwykłą jajecznicę plus dwie grzanki z dżemem. Tak, wiem jestem okropnym żarłokiem, co wciąż sobie wypominam, ale dobrze mi z tym. Figurę mam idealną, właściwie, to jedząc nawet tydzień w tydzień pizzę, nie utyję ani grama. I za to kocham swoje ciało!
Około godziny 9:15 byłam już idealnie gotowa. Z Ellie byłam umówiona na godzinę 12 więc jeszcze dużo czasu. Zadzwoniłam więc do mojego przyjaciela, Nialla. Po trzech sygnałach odebrał.
- Siema, Nialler. - wykrzyczałam do telefonu, bo ten wariat o tej godzinie jeszcze słodko spał
- Amy, do cholery! Czego się tak drzesz?! - widocznie moja pobudka zdenerwowała blondaska
- Chciałam Cię obudzić. - powiedziałam z grymasem
- Będę za pół godziny. - odrzekł jeszcze zaspany Niall
- Jak ty mnie dobrze znasz, Horan. - na mojej twarzy pojawił się uśmiech
- Wiadomo. To do zobaczyska! - krzyknął. Gdzieś w pobliżu musiał być Lou bo od razu warknął na Nialla, że nie daje mu pospać
- Pa. - rozłączyłam się
Zrobiłam sobie kawę rozpuszczalną i usiadłam na kanapie oczekując przyjazdu pana Horana. Nagle rozdźwięczał dzwonek. Zrobiłam minę wtf?, bo przecież nie minęło nawet 10 minut od mojej rozmowy z blondynem ,a to niemożliwe żeby wyrobił się w tak krótkim czasie. Podniosłam się z sofy i przekluczyłam drzwi, a gdy je uchyliłam zobaczyłam kogoś, na kogo widok moja prawie pełna filiżanka kawy wylała się na podłogę, a naczynie sie stłukło. W drzwiach stał...
_____________________________________
Jest pierwszy!
Jak myślicie kto pojawił się w drzwiach Amy ?
- KOMENTUJCIE! xxx

piątek, 13 kwietnia 2012

Prolog

Ostatni dzień szkoły, od jutra już upragnione wakacje. Ciepłe promienie słońca, lekki wiatr, wieczne imprezy, przesiadywanie do późna poza domem, no i moje dziewiętnaste urodziny. Już mam pełno złych myśli, co do pomysłów moich przyjaciół, jak i mojego skarba Harrego. Rok temu, gdy jeszcze między nami była tylko przyjaźń zorganizowali mi huczną imprezę na której była ponad połowa miasta. Mam nadzieję, że tym razem takiego czegoś nie odwalą. W sumie Lou, nasz kochany tatulek obiecał że wszystkiego osobiście dopilnuje. Kocham go, jest wspaniałym przyjacielem i bratem, którego nigdy mieć nie mogłam i zarazem nie chciałam. Tak, własnie takie jest moje zwariowane życie, życie Amy Swag.
______________________________________
PROLOG JUŻ JEST! <3
jeeejciu , szybko mi się udało napisać ;p zdradze wam że to opowiadanie będzie inne niż pozostałe bo w nim bohaterowie i one direction znają sie od kilku lat, a nie jak w co niektórych dopiero dojdzie do spotkania. także zachęcam do czytania;]
= KOMENTUJCIE =

Bohaterowie

Amy Swag (klik)
Dziewiętnastolatka z ogromem marzeń do spełnienia, jest dziewczyną Harrego Stylesa, jednego z wokalistów brytyjskiego zespołu One Direction. Nie znosi ludzi krytykujących jej związek z gwiazdą. Jedynymi osobami na które może liczyć są chłopcy z 1D i jej długoletnia przyjaciółka, Ellie.


Ellie Colins (klik)
Dziewiętnastoletnia dziewczyna pochodząca ze stolicy Wielkiej Brytanii. Wspiera swoją przyjaciółkę Amy na każdym kroku, a także kibicuje jej związkowi z Harrym. Przyjaźni się także z resztą ekipy z One Direction. Jej szczególną uwagę przykuwa Zayn Malik, w którym zakochuje się po uszy.


One Direction (klik)
Pięcioosobowa grupa wokalna chłopców która zdobyła sławę dzięki brytyjskiej edycji programu X-Factor. W jej skład wchodzą: Zayn Malik, Harry Styles, Liam Payne, Niall Horan oraz najstarszy z nich Louis Tommlinson. Oprócz sławnej strony, chłopacy są także normalnymi nastolatkami z najnormalniejszami kłopotami, m.in. sercowymi.
____________________________________________________
Czesia wszystkim ! ;d 
No i pojawili sie bohaterzy , zaraz myśle że będzie prolog .
KOMENTARZE MILE WIDZIANE! ; *